RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘żartowanki’

Zielone pojęcie

15 sie

Dlaczego całowana żaba w pięknego zmienia się księcia?
Nie ma zielonego pojęcia.
Dlaczego niedobór magnezu powoduje powieki drgnięcia?
Nie mam zielonego pojęcia.
Dlaczego nie każda teściowa lubi swojego zięcia?
Nie mam zielonego pojęcia.
Dlaczego o nieżonatym mówi się, że jest do wzięcia?
Nie ma zielonego pojęcia.
Dlaczego czterolistna koniczynka symbolem wielkiego jest szczęścia?
Nie mam zielonego pojęcia.

I nie ma żadnego pojęcia kto wpadł na taki pomysł,
żeby blade pojęcie nazwać pojęciem zielonym.

Krystyna Królikowska

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii żartowanki

 

Ulotne marzenie

02 maj

Chciałabym umieć na miotle latać
i z góry świat oglądać,
podziwiać rzeki, łąki w kwiatach.
Tymczasem miotły w kątach
stoją karnie na głowach,
każda ma gęstą czuprynę
i, wierzcie mi na słowo,
każda charakter ma inny.
Leniwe niektóre bywają,
inne znów pracowite
dokładnie wymiatają,
lecz wiele z nich marzy, przy tym,
żeby się dostać na służbę
do jakiejś czarownicy.
Ona im siodło założy,
przyczesze zmierzwioną czuprynę,
a potem zgodnie, obie
w powietrzu lekko popłyną.
Myślę wciąż o tym i marzę,
lotem się takim zachwycam,
lecz choćbym miotłę dostała w darze
nie jestem czarownicą.

Krystyna Królikowska

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii żartowanki

 

Jazda na rowerze

26 sie

Nigdy nie zapomnisz jazdy na rowerze.
Szczerze?
wszak ja, to jest wyznań początek,
od reguły tej stanowię niechlubny wyjątek,
choć mój rower oparty o tarasu balustradę,
mówi do mnie: „tylko spróbuj, dasz radę”.
Ale ja się w niezborności zatracam
i co rusz, wraz z rowerem się przewracam.
Ta złośliwość przedmiotów martwych.
Dosyć tego! Nie pora na żarty!.
Już od jutra, daję na to słowo,
będę jazdy na rowerze próbować.
Tylko kiedy to jutro nastanie?
To jest pytanie.

Krystyna Królikowska

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii żartowanki

 

Dzień Czarnego Kota – 17.11

17 lis

Wszystkie wiedźmy, czarownice, wróżki
czarne koty mają za swe służki.
I te czarne, złotookie koty
mają mnóstwo, w związku z tym, roboty.
Muszą w nocy, codziennie od nowa,
srebrny księżyc, żeby lśnił, polerować.
Muszą umieć na miotle latać,
kometom warkocze zaplatać,
znać na pamięć wiedźmowe zaklęcie,
którym w żabę można zmienić księcia.
Muszą wiedzieć gdzie śpi Licho Stare,
czarodziejskie nakręcać zegary.
Czarną magię wnikliwie badać,
a obchodzą swoje święto, właśnie dziś – w listopadzie.

Krystyna Królikowska

Od Oli – mieszkanki mazurskiego Kota dowiedziałam się, iż 17.11 jest Dzień Czarnego Kota. No to zrymowałam.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii żartowanki

 

Początki jednej znajomości

02 paź

Siedzi Wena rozparta u mojego boku.
Za oknem świeci księżyc. Błoga cisza wokół.
Zasnęły wszystkie sosny, wiatr ich nie porusza,
a Wena do pisania uparcie mnie zmusza.
Opisz, powiada do mnie, wszak ci nikt nie wzbrania
zrymowania historii Janusza poznania.
No cóż, wszak już nie zasnę, a do rana blisko.
Wena mi nie odpuści. Uparte Wenisko!
Wzdycham, sięgam po kartkę co przy łóżku leży,
postaram się napisać zgrabnie, jak należy,
ułożyć zmyślnie zdania, ładnie je zwierszować
w historię, choć historia jeszcze całkiem nowa.
* * *
Przyszedł Stasiek, jak często, na kawę, na karty
i, przy okazji, wspomniał mimochodem, żartem,
że ma w domu za płotem (tam jego dom stoi)
tomik wierszy „Swawolnik” i że – mili moi -
dostał go od autora, kolegi ze szkoły.
Na okładce obrazek do połowy goły,
a w środku świntuszenie, satyra, liryka…
Pomyślałam, że debiut więc chętnie przeczytam,
choć, jak twierdzą niektórzy, poeta poecie
chętnie by na złość zrobił. Może, lecz ja przecież,
ja tylko wiersze piszę, nie jestem poetką,
nie mam zamiaru wkraczać na cudze poletko.
Przeczytałam więc wiersze, ten śmieszy, ów wzrusza,
napisałam recenzję, którą, do Janusza,
przesłałam dzięki Staśka wielkiej uprzejmości.
W ten oto sposób Janusz w mym życiu zagościł,
bo na ową recenzję życzliwie odpisał
i miłym słowem swoją „krytyczkę” przywitał,
którą, co się niekiedy znanym twórcom zdarza,
swego pióra plonami sowicie obdarzył.
Dziś już wiem iż to autor kilkunastu książek,
kilku zgrabnych dramatów, które pewnie zdążę
już niebawem przeczytać ku swojej radości.
* * 8
Tak wygląda początek naszej znajomości,
która – mocno w to wierzę – będzie długo trwała.
Czasem list pocztą wyślę, będę mailowała,
czekała na odpowiedź, zawsze się doczekam,
bowiem Janusz – adresat rzetelny – nie zwleka.
On też do mnie napisze, sam z siebie, czasami.
Może kiedyś, w realu, wreszcie się spotkamy.

Może kiedyś, nie wkrótce, nie jutro, nie dzisiaj
na wieczorze autorskim Ty – Janusz, ja – Krysia.

Krystyna Królikowska

Tak oto Wena dopięła swego. Zrymowałam początki mojej z Januszem Maciejem Jastrzębskim znajomości. Janusz jest autorem kilkunastu książek, kilku sztuk teatralnych, wierszy o bardzo różnorodnej i formie i treści. Dobrze, iż uważałam Go za debiutanta. Wiedząc o rozmiarach Jego dorobku nie śmiałabym odezwać się pierwsza, a już na pewno nie recenzowałabym Jego wierszy. Zrecenzowałam „Swawolnika”, bo wiem, także z własnego doświadczenia, jak ważna jest, dla osoby piszącej, ocena kogoś postronnego. Nie przyjaciół, nie rodziny, ponieważ ci zwykle chwalą.
Podobno poeci to zawistnicy. Dobrze, że do nich nie należę i że potrafię naprawdę cieszyć się z dobrej, innych twórczości.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii żartowanki

 

W Leleszkach

27 sie

Bardzo miło, przyznaję, się mieszka,
razem z Ewą, w Jej domku, w Leleszkach.
Dom drewniany, z uroczym pięterkiem,
a w nim jedno, na szczęście, lusterko.
Takie duże, na ścianie w łazience,
lecz omijam je wzrokiem myjąc ręce.
Cóż ja na to poradzę, co zrobię,
że od dziecka mam lustrofobię,
więc raduję się, iż – kiedy umrę -
sproszkowaną pochowają mnie w urnie.
Dobra. Koniec dygresji. Do domku powracamy.
Domek pachnie dobrą kawą i dobrymi książkami.
Nad nim często promienne świeci słońce
i jest stół. Przy nim gramy w tysiąca,
lecz niestety, wcale tego nie ukrywam,
bardzo często w tysiąca przegrywam
i, tu prawdy też nie unikam,
z Ewą zawsze przegrywam w remika.
To nieważne. Świetnie jest w Leleszkach
razem z Ewą, sierpniowo, mieszkać.

Krystyna Królikowska

Zrymwałam dla Ewy 27.08 w Leleszkach

 
1 komentarz

Napisane w kategorii żartowanki

 

Ptasie żartowanki

28 lip

Spojrzał kos na kosa z ukosa
i zapytał: nasza mama to kosa?

* * *

Wyśmiewały się ze sroki wróble,
że tak chciwie wpatruje się w ruble,
złote „świnki”, pięciorublówki.
Po co sroce tyle gotówki?

* * *

Wiercipięta bogatka, sikorka
szukała od szampana korka.
Na co był jej potrzebny korek?
Żeby gniazdo przyozdobić sikorek.

Krystyna Królikowska

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii żartowanki

 

Tarcza ochronna

08 cze

Moją tarczą ochronną,
kruchą i błahą, z pozoru,
jest – tak nazwać to można -
własne poczucie humoru.
Każdy z nas je posiada
(ponurak o tym nie wie),
lecz nie każdy, to wada,
potrafi śmiać się z siebie.
Mnie nieodmiennie śmieszy,
gdy, na przykład, z taksówkarzem się rozstając
życzę mu wielu klientów,
a on odpowiada: „nawzajem”.
Wielu klientów? Człowieku!
W moim wieku?

Krystyna Królikowska

 
1 komentarz

Napisane w kategorii żartowanki

 

Limeryki (7)

24 maj

Pewna pani, mieszkanka Łodzi
nie wiedziała, że mąż na bok chodzi.
Lecz gdy tak się zdarzyło
w jej ogrodzie przybyło
białych lilii wysokich nad podziw.

Pewna pani, co mieszkała w Gnieźnie
do małżonka szeptała czule: Weź mnie.
Prężyła się, krzyczała,
tak orgazm udawała
o kochanku swoim myśląc równocześnie.

Pewna pani, mieszkanka Zduńskiej Woli,
narzekała, że głowa ją boli.
Zwłaszcza wtedy, kłamczuszka,
gdy mąż ciągnął do łóżka,
żeby sobie z nią trochę poswawolić.

Krystyna Królikowska

 
1 komentarz

Napisane w kategorii żartowanki

 

Żartowanka o pamięci*)

03 maj

Coś mnie dzisiaj, od rana, kręci,
by napisać rymowankę o pamięci.
Pamięć rośnie, rozwija się w człowieku,
lecz, niestety, w pewnym jego wieku,
w późnych człowieka latach
pamięć lubi figle nam płatać.
Idziemy do sklepu odważnie,
bez „zakupowej” karteczki,
a potem? Potem, no właśnie,
zapominamy troszeczkę.
Wracamy do domu,
chcemy, w kuchni, gotować obiad
i nagle – O cholera! Masz tobie,
nie kupiłam tartej bułki do kotletów,
kilku ogórków na mizerię
i tej ładnej, kremowej papeterii.
Papeterię, na razie, pal licho.
Najważniejsza bułka i ogórki,
więc znowu wkładam kurtkę
i wymykam się z domu po cichu,
żeby ważne uzupełnić zakupy.
Ech, do czego mi taka pamięć?
Odpowiem wprost – do d…

Krystyna Królikowska

*) do napisania tej żartowanki zainspirowało mnie wydarzonko z wczoraj, kiedy to mailowy kolega po piórze, twórca wielu kapitalnych wierszy, przesłał mi dwa razy ten sam utwór, a ja , zamiast przemilczeć, napisałam Mu o tym. Niepotrzebnie i niepotrzebnie Heniek się przejął, więc żeby Heńka uspokoić zrymowałam jak wyżej. Każdy z nas wpada wszak w pułapki pamięci. Młodym, zapracowanym, też to się zdarza. :-)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii żartowanki